Dzień, w którym świat odszedł

Dzisiaj będzie tak, jak nigdy do tej pory na tym blogu. Połóż dzieci spać, załóż słuchawki, włącz odtwarzanie i czytaj:


(Nine Inch Nails – Dzień, w którym świat odszedł)

1985, może 1986 – za mały, żeby dokładnie zapamiętać  – zmarła Franciszka, moja prababcia.

1986, może 1987 – za mały, żeby dokładnie zapamiętać – bliska osoba nie zdążyła się urodzić.

1997 – zmarł Marian, mój dziadek, rak. Tyle chciałbym mu dzisiaj powiedzieć. Kiedyś nie rozumiałem co chciał mi przekazać, dzisiaj wiem, że byłby ze mnie dumny.
Nie pamiętam kiedy byłem ostatni raz na grobie, ciągle rykoszetuję po drodze. Wstyd.

1998 – Paweł, zginął na motorze. Pierwszy prawdziwy kumpel.

2004 – bliskiego Przyjaciela dziecko nie zdążyło się urodzić.

2007 – odszedł Misiek, nie zdążyliśmy zostać wielkimi przyjaciółmi, ale byliśmy na dobrej drodze do tego. Równy gość.

2009 – zmarł Tato mojego dobrego Kolegi, partnera z pracy. Za granicą, w trasie, nikogo bliskiego obok. Był w podobnym wieku jak moi rodzice.

2009 – dwa dni po ślubie rozpieprzyłem swoje ukochane auto. Nie pojechaliśmy w podróż poślubną, ale to nic przy tym ile miałem szczęścia.
Do dzisiaj pamiętam głowę kierowcy z drugiego auta uderzającą w szybę. Na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych.

2011 – Hania wylądowała w szpitalu z podejrzeniem sepsy. Tydzień na oddziale, tydzień kroplówek. Tydzień strachu.

2012 – Przyjaciółki dziecko nie zdążyło się urodzić

2012 – Kolegi dziecko – Hania. Przedwcześnie urodzona. Żyła dwa dni.

2012 – tydzień przed świętami rozpieprzyłem kolejne auto, jechałem z Pauliną i Hanią. 5 aut uszkodzonych, bez ofiar śmiertelnych, ale Pauliny plecy i moja ręka do tej pory pamiętają.
Od tamtej pory staram się nie zbaczać z zaplanowanej trasy.

2013 – po długiej chorobie odszedł Andrzej – mąż, tato, teść i dziadek dla znajomej gromadki.

2013 – odszedł Karol, jeden z najweselszych ludzi, których poznałem na studiach. Zostawił Żonę z rocznym Dzieciątkiem.

2014 – zmarł dwa lata starszy ode mnie Marcin. Podobno rzadka choroba krwi, pracowaliśmy kiedyś razem, mieliśmy auta tej samej marki – ja swoje kochałem, on nienawidził. Jeden z najbardziej opanowanych ludzi, jakich w życiu poznałem.

2014 – Wojtuś, syn Koleżanki. Przedwcześnie urodzony. Żył 23 dni, przeżywaliśmy i trzymaliśmy kciuki razem z jego rodzicami. Odszedł. Nie udało się.

Dla Nich świat odszedł. Dla ich Bliskich świat odszedł.

Wczoraj był Dzień Dziecka Utraconego. Ale nie tylko o tym chciałem napisać.

Niedługo będzie „Święto” pozostałych, których wymieniłem.

DSC_3607

2015 – Paulina miała niedawno stłuczkę w drodze do pracy. Jest cała, choć chodzi od tamtej pory obolała, w kołnierzu ortopedycznym.

A co by było, gdyby zginęła? Co by było gdybym ja zginął? I nie mówię już tutaj o starości, ale o czasie, kiedy jesteś jeszcze młodym, zdrowym człowiekiem i masz małe dzieci?
Co się dzieje, kiedy jeden z rodziców ginie?

O dramacie jaki rodzina przeżywa chyba nie muszę mówić. Nawet nie da się tego opisać.

Ale są też bardziej „przyziemne” sprawy:
– rachunki i kredyty
– opieka nad dziećmi za dnia, wożenie/odbieranie ze szkoły/przedszkola
– wytłumaczenie dzieciom dlaczego już więcej nie zobaczą Mamy albo Taty
– co jeżeli dziecko wciąż było na piersi, kiedy zginęła Mama?
– jak to wszystko udźwignąć, gdy wychodzisz do pracy przed 7, a wracasz o 18? Musisz wtedy być za dwoje rodziców, a jednocześnie musisz dwa razy więcej pracować?*
– co jeśli partner zapada na śmiertelną i nieuleczalną chorobę?
jak znaleźć siłę?

jak pozostać przy zdrowych zmysłach?

Na pewno nie można liczyć na pomoc państwową, pozostaje Rodzina i Przyjaciele, choć trzeba pamiętać, że oni też mają swoje problemy.

Można tutaj pewnie więcej przypadków i problemów wymienić…

A co jeśli ginie dwójka rodziców?…

Jak często się nad tym zastanawiasz?

* od razu uprzedzam komentarze finansistów – biorąc średnią z wszystkich znajomych, powiedzmy, że krajowa przeciętna – max. miesięczny bufor na to jest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *