Jak przekonać małego lodożercę do nowych smaków?

W weekend zrobiliśmy sobie genialne leczo. Jak zawsze zresztą. Hania niestety nie dała się namówić. Jak zawsze zresztą.

Wymarzonym składnikiem diety są w ostatnich tygodniach lody. Na śniadanie i obiad. Na kolację kromka chleba z roztopionym żółtym serem. I kubek mleka/kakao.

_DSC3150

 

Miesiąc temu dla odmiany kolacja znaczyła banan. Niestety na większość rzeczy, które robimy do jedzenia ciężko ją namówić.

Wiem teraz co mieli ze mną moi Rodzice. Pamiętam, że jak byłem dzieckiem, to nie jadłem: jajek, sera żółtego, sera białego, ryb, grzybów, wątróbki i nie piłem mleka. Na wsi się wychowywałem, krowy za płotem prawie biegały a ja mleka nie piłem!

_DSC2926

 

Mleko, grzyby i wątróbka dalej są na  tej liście. Ale żeby leczo nie jeść? Albo kurczaka z ryżem i warzywami? Albo fasolki po bretońsku?:)

Mam wrażenie, że falowo lubienie/nie lubienie konkretnych potraw idzie, ale jakby nie patrzeć trochę martwiące (mało zróżnicowana dieta), trochę denerwujące (kombinowanie z jedzeniem, dla każdego coś innego). Niepotrzebnie się martwię?

Żona mówi, że teraz modne jest jakieś BLW (Bobas Lubi Wybór). Ciągle myli mi się to z BPSWD (Bobasowi Przewraca Się W…) No bo jaki to wybór, jak od dwóch tygodni na obiad chce lody, a na kolację kromkę z żółtym serem?:)

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *